Blog Parenting

Bywają takie dni… gdy nie jestem idealną matką.

Bywają takie dni, gdy nie jestem idealną matką oraz takie gdy mam wszystkiego serdecznie dość. 
Gdy chcę tylko trochę ciszy i spokoju, braku wyrzutów sumienia i błogiego odpoczynku.
Chciałabym być idealną matką,
taką zakochaną w swoim dziecku do reszty, 
taką spokojną, opanowaną,
emanującą szczęściem z błogim uśmiechem na twarzy.
Być taką mamą z okładki magazynu,
piękną, zgrabną, powabną,
patrzącą na swojego idealnego maluszka.
Ot, ale takie nie jest życie.
Życie nie jest idealne, tym bardziej macierzyństwo nie jest kolorowe,
o przepraszam, macierzyństwo jest bardzo kolorowe…

Zawiera w sobie wszystkie kolory,
tak samo jak zawiera w sobie wszystkie emocje, 
od tych najpiękniejszych,
słodkich, ciepłych, mdłych, błogich, cukierkowych,
po te niestety ciemne, zimne i niechciane, do których dużo “idealnych mam” nie przyznaje się.
Marzyłam aby być matką, 
mieć słodkiego, rozkosznego bobasa,
być w nim zakochaną do reszty…
…być właśnie taką idealną mamą, a może raczej wyidealizowaną.
Niestety taką nie jestem, mimo iż dzieci kocham i bardzo lubię,
ale macierzyństwo nie polega tylko na miłości,
to niesamowicie ciężka i męcząca praca,
to zawód na całą dobę, w nim nie ma przerwy ani urlopu,
macierzyństwo to wielka, ogromna odpowiedzialność
i niekończące się rozterki.
Niestety bywają takie dni, gdy mam ochotę uciec w ciemny kąt,
płakać i bujać się jakbym miała chorobę sierocą.
I czasem tak robię, 
no może nie w ciemnym kącie,
ale zdarza mi się płakać i bujać
przód – tył – przód – tył – przód -…

Znacie to?
Pewnie tak.
Każdy ma swój próg wytrzymałości…
Kolejna godzina płaczu, noszenia, tulenia i … nic, dalej płacz.
Po kilku takich godzinach można dostać fioła, a gdzie tu dalej gdy jesteś sama / sam w domu 
i drugi rodzic dopiero za kilka godzin ma wrócić.
Gdy do tego dochodzi niewyspanie, potworne zmęczenie i … kolejny atak płaczu z niewiadomych przyczyn,
pojawiają się złe myśli, denerwujemy się, złościmy a czasem zdarza się, że nakrzyczymy na tą małą istotkę, która nie umie nam powiedzieć czemu płacze.
A potem czujemy się jeszcze gorzej,
czujemy się źli, winni,
myślimy o sobie jako o najgorszym rodzicu na świecie.
Mój próg został przekroczony przy pierwszym wzdęciu Synka.
I czułam się wtedy gorzej niż okropnie,
to było najgorsze uczucie na świecie.
Myślałam, że jestem złą, niedobrą matką,
że ja się na matkę nie nadaje.
Wtedy na szczęście, ktoś bliski powiedział mi : 
“Bzdura, jesteś i będziesz zawsze najlepszą matką dla swojego dziecka, bo chcesz dla niego wszystkiego co najlepsze.”
I tak to jest prawda, uchyliłabym dla niego kawał nieba, żeby tylko mój Syn był szczęśliwym dzieckiem, 
a później człowiekiem.
Ta sama oraz druga też bliska mi osoba, powiedziały mi, że to normalne,
że każda matka czasem tak ma, że bynajmniej one też tak miały,
że bywały dni gdy miały dość,
gdy zostawiały zdezorientowanych tatusiów z płaczącymi dziećmi i wychodziły,
bo musiały ochłonąć ze swoimi emocjami.
Dziś i ja mam taki dzień,
Młody dokazuje od początku weekendu,
płacze, pręży się, płacze, nie chce spać, płacze…
płacze… i zasypia na mnie,
odkładam go – znów płacze,
a nawet zanosi się.
Najgorsze są wieczory, 
płacz, płacz,płacz,
ryk, ryk, ryk,
i…
wtedy też często i ja płaczę i ryczę.
A czasem wkurzam się na męża, 
na jego pracę oraz na wszystko co robi,
nie ważne czy dobrze czy źle.
Ot dostaje mu się pełno piorunów bez powodu.
Chciałabym się zresetować, a nie umiem.
Dużo moich przyjemności jest nie do spełnienia,
bo spokojna kąpiel, czy wieczór przy herbatce i książce nie zrelaksuje mnie gdy słyszę płacz swojego dziecka.
Z kolei jeszcze nie umiem go zostawić na dłużej niż między jednym a drugim karmieniem.
Niedługo będę zmuszona odciągnąć pokarm i mam nadzieję, to będzie przełom i wtedy już prędzej będę umiała gdzieś wyjść i odpocząć.
Mówią, że kolki mijają,
mówią, że najczęściej po trzech miesiącach,
przy każdej kolce mam nadzieję, że to skończy się prędzej…
A potem będą ząbki…
I znów będą bywały takie dni, gdy będę miała dość, 
gdy będę płakać lub mieć ochotę uciec choć na chwilę, żeby odpocząć,
ale takie są uroki macierzyństwa,
bo wszystko ma swoje dobre i złe strony,
a idealne mamy, z idealnych podręczników z super działającymi radami,
często nie działają i nie pomagają młodym mamom,
bo tam mamy są dobre, kochające, cierpliwe, a problemy łatwe do rozwiązania dzięki tym idealnym poradom lub idealnym produktom.
Nie dajmy się zwariować,
kocham swoje dziecko, ale każdy ma prawo być zmęczony, zły i zrezygnowany,
a po takich ciężkich chwilach znów nastanie słońce
 i wtedy będziemy takie fajne, idealne jak panie z magazynów 🙂
Back To Top