Blog Parenting

Przeziębienie a zapłodnienie

Ostatnio czasy troszkę rozchorowałam się (znów), ale na całe szczęście obyło się bez lekarza 🙂

Ponownie miałam problemy z migdałkami, temperaturą i ogólnym rozbiciem.

Choroba zbiegła się w czasie z okresem okołoowulacyjnym jeśli tak to mogę nazwać.
Podwyższona temperatura skutecznie przeszkodziła mi w wytropieniu termometrem i NMPR ( o których pisałam TU)

Przez to zaczęliśmy się z mężem zastanawiać „A co jeśli doszło do zapłodnienia a ja się przeziębiłam? Jakie leki mogę brać, a jakie nie?”
Fakt może na wyrost, ale z drugiej strony lepiej dmuchać na zimno.

Znów poszedł w ruch wujek google oraz pytania do mamy itd.
Cóż mama za dużo mi nie pomogła, sama nie wiedziała.
A wujek google podpowiedział, że:
Do ok. 14 dni po zapłodnieniu czyli do dnia w którym ma być okres i kobieta najczęściej nie wie, że jest w ciąży, zapłodniona komórka jajowa ma zdolność do regeneracji. Co oznacza, że nie powinnyśmy się obawiać, gdy zdarzy nam się wypić jakiś alkohol, czy właśnie brać leki z apteki na przeziębienie. Przykładowy artykuł można przeczytać tu [KLIK]

Mnie to osobiście w miarę uspokoiło, ale że nie do końca daję wiary artykułom w internecie, więc wolałam do minimum zejść z lekami z apteki.

Co mi pomogło (i pomaga nadal)?
Sok z malin, sok z czarnego bzu i sok porzeczkowy,

witamina C,

wysmarowanie się na noc maścią rozgrzewającą – VapoRub

na gorączkę – zwykły apap

Gorąca kąpiel – wypociłam się i wygrzałam za wszystkie czasy i od razu śmignęłam do łóżka – wstałam rano bez bólu gardła i bez gorączki. (ból gardła wrócił wieczorem).

A na koniec myślę, że również najbardziej pomocny przy przeziębieniu, osłabienia a zarazem naturalny lek:
– domowy, niegdyś znienawidzony syrop na przeziębienie z czosnku, cebuli, miodu i soku z cytryny. Teraz biorę go dwa razy dziennie po łyżce stołowej profilaktycznie na wzmocnienie odporności.
Przepis wrzuciłam w tym poście [KLIK] , aby było go łatwo znaleźć 🙂 W tamtym roku pomógł mi uporać się z okropnym przeziębieniem i potem uchronił mnie do wiosny przed chorowaniem, więc warto przełamać się i zażywać regularnie w okresie jesienno-zimowym. (to temu ostatnio u lekarza sam czosnek czułam)

I choć nie wiem czy nam się uda czy nie, to i tak wolę ograniczyć ilość leków, bo po dwutygodniowej anginie w październiku po prostu też obawiam się o swój żołądek.

Back To Top